Jak rozmawiać z dzieckiem?

Wiem, ten temat już był. Faber i Mazlish napisały na ten temat książkę (swoją drogą polecam wszystkie ich książki). Co tu jeszcze można dodać?

Mam jednak wrażenie, że często traktujemy ten temat nieco powierzchownie, skupiając się na strategiach, słowach (np. komunikat Ja jest bardzo ważny). Czasem mam wrażenie, że nadal jest tak jak na obrazku tytułowym – rodzice, zapewne z powodu własnego stresu, mówią „głośno i wyraźnie”, a dziecko nie słyszy, bo… jest trochę jak na obrazku.

child-1439468_1920A tymczasem żeby dzieci nas słuchały, warto zajrzeć głębiej – w sferę tego, co myślimy o dziecku, jak je oceniamy, we własne emocje. Dla mnie dobra rozmowa z dzieckiem zaczyna się od… samoświadomości.

 

Rozmowa z dzieckiem jest trochę jak góra lodowa – zajmujemy się często jej wierzchołkiem: Jak przekonać dziecko do skończenia gry wideo? Jak sprawić, żeby przestało trzaskać drzwiami? Jak przekonać do tego, że nie można bić innych?

A tymczasem pod spodem jest dość spora warstwa komunikacja za pomocą „mózgowego Wi-Fi” (ang. interbrain connection) – bardzo dużo treści przekazujemy dziecku niewerbalnie: tonem głosu, gestami, wyrazem twarzy, być może dotykiem (może być szorstki lub delikatny), postawą. To mówi dziecku o wiele więcej niż słowa o naszym nastawieniu. To właśnie może spowodować, że dziecku nas nie usłyszy albo całkiem inaczej zrozumie nasze słowa – jako atak, sygnał dla układu nerwowego, by walczyć lub uciekać. Zwłaszcza w chwilach, kiedy nasza pociecha i tak jest już na granicy reakcji stresowej – bo np. przeżywa jakieś silne emocje, nie umie sobie poradzić z frustracją. Przyznajcie się szczerze, kto z Was umie w każdej sytuacji sobie z nią radzić? Czasem to tylko kwestia skali wydarzenia, które tę frustrację wywołuje – dla dziecka to może być zabrana możliwość grania w grę komputerową, dla dorosłego – zabrana premia w pracy. Czy kiedy przeżywacie coś bardzo mocno, łatwo Wam słuchać racjonalnych argumentów? Czy wolelibyście doświadczyć empatii, zrozumienia, przytulenia… A może jeszcze czegoś innego? Podobnie jest z dzieckiem. Zdarza się, że czasem jakby nas nie słyszy. Coś nie trafia. Nic dziwnego. Czasem to dzieje się na poziomie biologicznym. Badania wykazują, że w stresie może zmienić się percepcja słuchowa – uszy „nastawiają się” bardziej na wyłapywanie dźwięków z otoczenia niż na ludzki głos (być może to mechanizm ewolucyjny, który w odległej przeszłości uratował już kilka żyć?). Dodatkowo swoją mową ciała i tonem głosu nieraz pogłębiamy ten stres i w wyniku dostajemy jeszcze więcej tych zachowań, których nie chcemy: kłótnie, wycofanie, ucieczka w gry komputerowe i wiele, wiele innych.

Więc zanim w trudnej emocjonalnie sytuacji zaczniesz „prawić dziecku kazania”, zadawać pytania czy uświadamiać, zatrzymaj się na chwilę.

  1. Zwróć uwagę na odczucia ze swojego ciała – czy jest napięte czy rozluźnione? Zwróć uwagę na oddech – spokojny czy przyspieszony? Jeśli czujesz napięcie, poczekaj, może samo minie? Albo spróbuj technik relaksacyjnych, spokojnego oddychania (dłuższy wydech). 
  2. Zwróć uwagę na swoje myśli, szczególnie te, w których jakoś oceniasz dziecko albo sytuację. Często samo nasze myślenie i ocenianie niesie ze sobą pewne emocje. Np. jeśli oceniasz dziecko jako egoistyczne, być może czujesz obawy o jego przyszłość albo tzw. sprawiedliwy gniew. A może jeszcze coś innego. Samo przeformułowanie pewnych zachowań dziecka jako wywołanych stresem zmniejsza nasz własny stres w roli rodzica. A czasem jest tak, że z punktu widzenia etapu rozwojowego dziecka to wcale nie jest niewłaściwe zachowanie, tyle że nam po prostu przeszkadza. W ciekawy sposób pisze o tym w swojej książce Carlos Gonzales „Mocno mnie przytul” – polecam bardzo jego zdroworozsądkowe podejście i umiejętność „wejścia w buty dziecka” i przyjrzenia się różnym sytuacjom z punktu widzenia dziecka.
  3. Zauważ też myśli typu „trzeba”, „nie wolno”, „powinien” – często stawiają Was na opozycji. Ja zawsze pytam sama siebie: Ok, ale właściwie dlaczego? Czy ja tak chcę? Czy to norma społeczna? Kto właściwie powiedział, że… Czy… ?
  4. Zwróć uwagę na swoje emocje. W dzisiejszym świecie zatraciliśmy, mam wrażenie, umiejętność rozpoznawania emocji po sygnałach z ciała. „Przecież ja wcale się nie złoszczę!” Czasem warto się przyjrzeć najpierw myślom i zastanowić, jakie emocje za nimi idą. Czy czujesz niepokój, co z niego wyrośnie? Złość, bo dziecko przekroczyło Twoje granice? Stres z powodu tego, co powiedzą o Tobie ludzie? Poczucie winy w roli mamy/taty („Chyba kiepski ze mnie rodzic”). Bezsilność? („Nie radzę sobie z własnym dzieckiem”). Często emocje są naszym drogowskazem. Ale nie w takim sensie, jak część z nas je pojmuje (jako „absolutną prawdę” – „Skoro czuję lęk, to na pewno coś złego się wydarzy). Nie. Jeśli się im przyjrzysz, mogą Ci przekazać informacje – być może na temat pewnych schematów myślowych, które sprowadzają Cię na manowce. A być może na temat tego, co chcesz. Czasem na temat tego, co według Ciebie prawdopodobnie się zdarzy. Wtedy warto zadać sobie kilka pytań: Co te moje emocje mi mówią? Co bym chciała zrobić/powiedzieć pod ich wpływem? Czy to, co chcę zrobić/powiedzieć wpłynie pozytywnie na moją relację z dzieckiem? Czy dzięki temu uzyskam pożądany rezultat? Jeśli się czegoś obawiam, jak bardzo to jest prawdopodobne? Jeśli prawdopodobne, jak mogę temu zapobiec? Czy moje emocje „mają rację”? Na czym najbardziej mi zależy w tej sytuacji (czyli jakie są moje potrzeby)? Jak mogę to uzyskać w pokojowy sposób?
  5. Czas na rozmowę. Ochłonęliście już? Oboje? Teraz można porozmawiać. Jednak obserwuj nadal siebie i dziecko w trakcie rozmowy. Czy czujesz, że się „nakręcasz”? Czy dziecko zaczyna uciekać wzrokiem, podnosić głos? Zatrzymajcie się znów na chwilę. 
  6. Zejdź na poziom dziecka. Nawet fizycznie. Przykucnij przy maluchu albo usiądźcie oboje ze starszym. Tak, żeby Wasze oczy były na podobnym poziomie. Spróbuj wejść do świata dziecka, zrozumieć jego emocje, wczuć się w jego sytuację. Być może dla niego wszystko wygląda inaczej, co innego go stresuje. Im lepiej zrozumiesz dziecko, tym łatwiej będzie Wam znaleźć wspólne rozwiązanie problemu.
  7. Ty jesteś przewodnikiem dziecka po świecie, ale pozwól mu wybierać własne ścieżki. Oczywiście to też zależy od wieku dziecka – dwulatkowi czasem trzeba po prostu spokojnie pokazać, jakie zachowania są akceptowalne, a jakie nie i zadbać o jego bezpieczeństwo. Do wieku trzech lat, według Stuarta Shankera, to rodzice odpowiadają za „regulację” dziecka (czyli za sterowanie jego stanem pobudzenia, nastrojami, zachowaniami w łagodny sposób, w sposób daleki od dyscyplinowania czy kontroli). Starsze dzieci czasem potrzebują porad, ale częściej wsparcia w poszukiwaniu własnej ścieżki, zgodnej z pewnymi normami, takiej, która nie przekracza granic innych ludzi.
  8. Mów o swoich emocjach, uczuciach w danej sytuacji. Mów o tym, jak ktoś mógł się poczuć w związku z zachowaniem dziecka. Jeśli dziecko kogoś uderzyło, porozmawiajcie o tym, jak to uderzone dziecko mogło się poczuć. Co Twoja pociecha chciałaby zrobić? Niech to będzie dialog, nie kazanie. Słuchaj. Słuchaj. Słuchaj. Zadawaj pytania. Mów. Razem znajdźcie rozwiązania.
  9. Skup się na rozwiązaniach. Nie na obwinianiu, ocenianiu. 
  10. Dostosuj komunikaty do wieku dziecka, do etapu rozwojowego. Co innego powiesz dwulatkowi, który „szalejąc” stłukł wazon („Ojej, wazon się stłukł. Jaka szkoda. Chodź posprzątamy”), a co innego np. sześciolatce w podobnej sytuacji (ona zapewne rozumie, że jest Ci przykro, więc być może warto powiedzieć „Córcia, nic się nie stało. To tylko rzecz. Ale wiesz, trochę mi szkoda tego wazonu. Był dla mnie ważny, bo dostałam go od… Wolałabym, żebyś bardziej uważała.”)
  11. Bądź szczery/a na temat swoich intencji. Jeśli bronisz swoich granic, powiedz o tym dziecku – „To zachowanie mnie rani” zamiast mówić „Tak nie wolno, tak nie zachowują się grzeczne dzieci, mówię to w trosce o Ciebie, o Twoje dobre wychowanie”.
    Bardzo, bardzo mi się podoba wpis pewnej nieznanej mi osobiście blogerki na ten temat, więc pozwalam sobie zacytować tutaj: „Lubimy oceniać i lubimy krytykować. Czego się spodziewać? Tak właśnie byliśmy wychowywani. Zamiast nauczenia nas obrony własnych granic, nauczono nas atakować i wytykać błędy innym. Zamiast „To mi przeszkadza/To mnie denerwuje” mówiono do nas, że jesteśmy niegrzeczni i niemili. Jak się nie dziwić, że z takich schematów wyrośli niegrzeczni i niemili ludzie?” (cały wpis tutaj)
  12. Czasem najlepiej się rozmawia z dziećmi robiąc coś razem. Np. gotując, idąc na spacer, robiąc wycinanki czy cokolwiek innego, co sprawia Wam obojgu frajdę.

A Wy? Macie jakieś rady? Jak rozmawiacie z dziećmi? Co działa? Co nie działa?

Fot. z darmowej bazy zdjęć Pixabay.com

  One thought on “Jak rozmawiać z dzieckiem?

  1. 15/12/2016 o 9:45 pm

    Świetny fragment o tym, że powinno się traktować dzieci równo i tworzyć więź np. robiąc coś razem.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: