Buty, Self-Reg i bliskość

Obiecany od dawna wpis o tym, co się działo podczas Konferencji Bliskości, czemu zdjęłam buty i co to ma do Self-Reg i bliskości. 

To może najpierw o tych butach. Właściwie były czymś w rodzaju rekwizytu. Historia o butach to wyjaśnienie, jak działa Self-Reg. Tym razem brane bardzo osobiście – co zresztą radzi Stuart Shanker – zanim zajmiemy się samoregulacją u innych, zróbmy ją dla siebie.

Więc było tak. Jakoś dużo się ostatnio nagromadziło u mnie stresorów. Normalnie jestem raczej spokojną mówcą, wystąpienia publiczne nie „ruszają mnie” aż tak bardzo. A tym razem, jadąc na Konferencję, nieco już nadszarpnięta innymi stresorami, czułam ten „nerw”. A właściwie nie tyle czułam, co rozpoznałam po typowych myślach, które zazwyczaj mam pod wpływem stresu i wyczerpania energii. Nagle sukienka wydała mi się za krótka (w sklepie była w sam raz). I jakoś trudno mi się było skupić na meritum, jakbym trochę doznała zaćmienia. Zamiast rozkręcić się w myśleniu i niepokoju, zwróciłam też uwagę na inne objawy z ciała – lekki szum w głowie, napięcie w barkach. KROK 1. Rozpoznaj sygnały stresu. 

Ok, więc detektyw stresu w akcji. Nie będę Wam o wszystkich stresorach opowiadać, bo to już zupełnie inna historia. W każdym razie trójka dzieci, biznes, przeziębienie i kilka niedawnych wydarzeń trochę mnie wytrąciło z kolein. No i jeszcze perspektywa wypowiedzi w radio z duszącym kaszlem… W każdym razie, jedyne, co warto w tym momencie napisać to to, że czasem nie da się pewnych stresorów zredukować, nie wywołując przy tym innych. A czasem wystarczy zredukować jeden stresor – taki mniej oczywisty, żeby odzyskać mózg. KROK 2. Rozpoznaj stresory.

Więc obejrzałam w myślach stresory. Jedynym, który dało się zredukować w tej konkretnej sytuacji było uczucie gorąca i niewygody w butach. To wystarczyło, żebym poczuła się swobodniej. Dla mnie olbrzymim stresorem jest uczucie gorąca i niewygody. Dziwne? Cóż, każdy jest inny. Dla Ciebie coś może być zupełnie nieszkodliwe, a dla dziecka już jest (ile razy dziwimy się „Co on/ona wymyśla?”, „Przecież nie ma powodu [się bać, złościć, awanturować]”). Zresztą, stresory się nawzajem nasilają.  Normalnie buty mi nie przeszkadzają aż tak bardzo. Ale w niektórych sytuacjach są tym „ostatnim gwoździem do trumny”. Tym razem zdjęcie butów przywróciło mój „myślący mózg” do działania. I mogłam się skoncentrować na tym co mówię, i o co pytają moi słuchacze. A pytań było całkiem sporo. To był KROK 3. Zredukuj stresory. 

Jeśli chodzi o regenerację, zadbałam o siebie w trakcie wystąpienia mając pod ręką kubek termiczny z ciepłą herbatą (ukojenie dla gardła). Kolejne kroki zrobiłam już po konferencji. Zadbałam o ciszę i spokój po całym dniu wśród ludzi w przyjemnych hotelu. To akurat KROK 5. Zregeneruj siły. 

KROK 4. Refleksja nad tym, czy jeszcze pamiętam, jak to jest odczuwać spokój i jak często przebywam w stanie fight or flight i wykorzystuję samokontrolę zamiast samoregulacji, zaowocowała zapisaniem się na kurs MBSR (Mindfulness-Based Stress Reduction) opartym na uważności. I dopiero wracając z zajęć MBSR poczułam znowu spokój, rozluźnienie. I znajdując oparcie w swoim ciele i oddechu łatwiej odczytuję sygnały przeciążenia.

A propos KROKU 4 czyli regeneracji, miałam w trakcie wystąpienia opowiedzieć żart o mrożonej kawie i macierzyństwie. Być może znacie. Nie zdążyłam, bo było dużo pytań. A na końcu miał być morał 😉 Więc cytat i morał będą tutaj.

Przepis na mrożoną kawę:

  1. Miej dzieci. 2. Zrób kawę. 3. Zapomnij o kawie. 4. Wypij zimną.

Trochę mnie śmieszy ten żart, a trochę irytuje. Bo dla mnie jest wyrazem myślenia, że skoro tak jest, to tak musi być. Wyrazem bezradności. Matko-polkowatości („poświęcam się dla dzieci, ale cóż zrobić?”). A gdyby porzucić schemat albo-albo? Albo zadbane dzieci albo ciepła kawa i przerwa dla rodzica? To już wymaga nieco kreatywności…

Mój przepis na ciepłą kawę:

  1. Miej dzieci. 2. Kup kubek termiczny. 3. Zrób kawę. 4. Zapomnij o kawie. 5. Przypomnij sobie o kawie i nadal miej ciepłą 😉

To trochę z przymrużeniem oka. Ale też trochę z morałem. Dbanie o siebie nie wymaga od nas zawsze jakichś wielkich przedsięwzięć. Czasem wystarczy drobiazg, żeby poczuć się lepiej. Dbanie o siebie NIE OZNACZA, że rezygnujemy z dbania o dzieci i wszystko wokół. Nastaw się na rozwiązania „zarówno to, jak i tamto”. Dbam o siebie i o dziecko. Dbam o siebie, żeby lepiej zadbać o dziecko.

A co to wszystko ma do bliskości? Bo czasem, pomimo najszczerszych chęci bycia rodzicem bliskościowym, kochającym i akceptującym, czasem nie wychodzi. Ostatnio czułam, jak odsuwam się od moich dzieci i coraz częściej odczuwam irytację. I pewnie większość z nas tak ma. Chcemy dobrze dla dziecka, kochamy je całym sercem, ale nie starcza nam energii, by tę miłość mu przekazać. Zamiast zaangażowania, kontaktu i bliskości pojawia się reakcja walki/ucieczki. Właśnie dlatego warto zacząć Self-Reg od siebie. Zadbać o własne zasoby. Zmniejszyć swój własny stres. A potem wszystko pójdzie łatwiej. Bo kiedy mamy wystarczająco dużo energii, wszystko wydaje się prostsze.

A czemu to tyle trwało zanim powstał post? Cóż, mój mózg tak działa – muszę ochłonąć, przetrawić i wtedy mogę działać dalej. To też coś w rodzaju mojej redukcji stresu – robię wszystko w swoim tempie.

A Konferencja była wspaniała. Dużo inspiracji, dużo spotkań z ciepłymi ludźmi. Ale o tym jeszcze pewnie napiszę.

 

 

  One thought on “Buty, Self-Reg i bliskość

  1. 15/12/2016 o 9:44 pm

    Podoba mi się, a szczególnie znajomy jest przepis na mrożoną kawę 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: