Moim zdaniem: reforma edukacji – stres nauczycieli, stres dzieci, stres rodziców

Z serii postów zaangażowanych. Związanych z bieżącymi zdarzeniami.

Reforma edukacji.

Prezydent podpisał ustawę o reformie edukacji. 8 klas zamiast 6. 4 klasy zamiast 3 i 3. Lepiej? Gorzej?

Moim zdaniem nie o to chodzi, żeby zmieniać techniczne szczegóły. Przy okazji powodując mnóstwo stresu wśród nauczycieli – bo każda zmiana to ogromny stres, bo znów trzeba się będzie wdrożyć, dostosować. Bo niektórzy stracą pracę. Stres nauczycieli przełoży się na stres dzieci – bo nauczyciele rozdrażnieni, bo będą mimo woli ten swój stres przerzucać na uczniów. Dezorientacja rodziców.

Ok, ale nie o tym miałam pisać. Tylko o tym, że to chyba trochę działanie obok – tak naprawdę nie chodzi o to, żeby w tę i z powrotem zmieniać ilość lat spędzanych w poszczególnych szkołach.

Bo czy to aż tak wiele zmieni? Czy zmieni szkoły w przyjazne nauczycielom, uczniom i rodzicom miejsce, w którym wszyscy będą czuć się na tyle bezpiecznie, żeby proces uczenia był łatwiejszy? A nadmierny stres wyłącza często „myślący mózg”, w reakcji walki i ucieczki mózg przełącza się na tryb przetrwania. Czy ta reforma sprawi, że w szkole zapanują lepsze relacje – między nauczycielami i uczniami oraz wśród uczniów? Czy dzieci będą wreszcie uczyć się ważnych umiejętności życiowych, jak umiejętność radzenia sobie z emocjami – swoimi i cudzymi zamiast słuchać na godzinach wychowawczych kazań na temat postawy obywatelskiej? Czy nauczą się, jak radzić sobie ze stresem? Jak współpracować zamiast cały czas rywalizować? Cenić wiedzę, a nie oceny?

Czy dzięki niej dzieci zamiast realizować podstawę programową (z której w dużej mierze nie korzystają w dorosłym życiu) będą rozwijać swoje talenty, odkrywać, do czego są predysponowani (zamiast skupiać się na tym, z czym mają problemy i ciągle łatać dziury)? Czy dzięki niej w szkołach uczniowie będą uczyć się myśleć i przesiewać informacje zamiast wkuwać, ściągać od kolegów (bo nikt tyle wiedzy nie jest w stanie przyswoić)? Czy nauczyciele i uczniowie będą zadowoleni i uśmiechnięci?

Być może twórcy tej reformy wierzą, że tak.

Ale więcej we mnie pytań i wątpliwości niż entuzjazmu. Zwłaszcza, że mam dwoje nastolatków, których szkolne doświadczenia mnie nie zachwycają. Nie dlatego, że nie są zdolni. Bo są. Każde dziecko zresztą ma swoje unikalne zdolności i równanie wszystkich „pod sznureczek” podstawy programowej i schematów… no, cóż, nie mam o tym najlepszego zdania. Zresztą, o szkole pisałam już tu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: