Surfowanie po falach tsunami. Jak nie utonąć… razem z dzieckiem.

Są jak fala. Nieraz jak tsunami. Silne. Intensywne. Czasem przerażające. Bywa, że nie wiadomo skąd nadchodzą. Bywają gwałtowne. Nagłe.

Emocje dziecka.

Z perspektywy rodzica wiem, że nie zawsze łatwo się im oprzeć. Tak samo jak wielkiej fali, która zbija Cię z nóg. Całkiem nieoczekiwanie, razem z dzieckiem znajdujesz się pod powierzchnią i walczysz o tlen, w odmętach rezonansu limbicznego… Gorączkowo starasz się uspokoić siebie i dziecko, albo krzyczysz na nie w odwecie. Na Twojej twarzy malują się… lęk? złość? poczucie winy? napięcie, co dalej?

Część z nas, rodziców, być może nie zna tego uczucia. To dobrze. Niektórzy bywają odporniejsi. Niektóre dzieci łagodniej przechodzą przez fazy pobudzenia. A inne, jeśli krzyczą, to krzyczą na całego. I nie wiesz, kiedy się uspokoją. Ani jak to zrobić. Ani co takiego wytrąciło je z równowagi. I w tej sytuacji wielu rodziców doświadcza czegoś, co Stuart Shanker nazywa rezonansem limbicznym – silnego pobudzenia układu limbicznego w mózgu (to ta część mózgu, w której mieszkają emocje). Jeśli wybuchy silnych emocji dziecka zdarzają się często, możemy w roli rodzica nie mieć siły im się oprzeć. Bywa, że wtedy wyłącza się i u nas racjonalna część mózgu, czyli kora nowa. Wtedy po pierwsze trudniej jest nam rozsądnie i spokojnie zareagować na emocje dziecka, a po drugie, trochę na zasadzie sprzężenia zwrotnego i – właśnie – rezonansu limbicznego, dziecku mogą się udzielać nasze emocje, co może nasilać wybuch. Czasem i rodzic, i dziecko mogą utknąć w błędnym kole stresu i żyć w ciągłym napięciu – rodzic w oczekiwaniu na kolejny wybuch, dziecko z niepewnością, co się z nim dzieje.

Jak nie utonąć razem z dzieckiem? Jak wyjść z błędnego koła stresu?

1. Pamiętaj. Emocje są jak fala. Można po nich surfować. 

Warto przede wszystkim uświadomić sobie, że emocje, choćby nie wiem jak były silne, są przejściowe. Zwłaszcza u dzieci – są silne i często krótkotrwałe. Można porównać je do fali – nadchodzą, osiągają swoje maksimum i opadają. Często, jeśli pozwolimy im po prostu przejść i uda nam się po prostu być w tym doświadczeniu z dzieckiem, opadają same. Warto ten fakt uświadamiać też dziecku. W trudnym momencie wyobraź sobie siebie i dziecko na fali – surfujecie oboje w pełni zachwytu. Widzisz? Zapamiętaj ten obraz. Być może w chwili próby stanie się Twoją kotwicą i pomoże Ci odzyskać spokój, dystans i włączy z powrotem racjonalną korę nową, która na chwilę przeszła w stan offline.

2. Nie dodawaj cierpienia do bólu, czyli zatrzymaj czarne scenariusze w głowie.

Często do emocji dziecka dodajemy niepotrzebnie swoje interpretacje. Nieraz to cały ciąg katastroficznych myśli, który kończy się na tragicznej przyszłości. Tymczasem nie musi tak być. To, że dziecko nie umie jeszcze zapanować nad silnymi emocjami, nie znaczy, że zawsze tak będzie. Możesz je tego nauczyć.

Jeśli wybuchy zdarzają się w miejscach publicznych, typowym uczuciem rodzica może być też lęk przed oceną i wstyd. Czasem sobie tego nie uświadamiamy, ale pod ich wpływem na emocje dziecka reagujemy nerwowo  – „Cicho bądź, ludzie się będą na nas patrzeć”. Czasem wystarczy nasz zniecierpliwiony lub zalękniony wyraz twarzy, żeby pogłębić niepewność dziecka i jego stres, a co za tym idzie, nasilić atak. Niech patrzą. Prawdopodobnie nie rozumieją całej sytuacji. Być może też odczuwają rezonans limbiczny i jest im z tym źle. Ale priorytetem w tej sytuacji jesteście Ty i Twoje dziecko. Lindsey Biel w swojej książce radzi rodzicom dzieci nadwrażliwych sensorycznie, by nosili przy sobie kartkę, na której można napisać np. „Moje dziecko jest nadwrażliwe sensorycznie. Jest teraz wytrącone z równowagi i potrzebuje chwili, aby dojść do siebie.” To w razie co zatrzyma „pomocne” komentarze, a być może i krzywe spojrzenia.

3. Oddychaj.

W chwilach silnego wzburzenia często wstrzymujemy oddech. Często jeszcze tuż przed sytuacją krytyczną (zwłaszcza jeśli wiesz, że ona za chwilę może nastąpić). Świadome przywrócenie oddechu, zwrócenie na niego uwagi i świadome rozluźnienie mięśni może przesłać do Twojego układu nerwowego komunikat „Jest ok. Będzie w porządku.” To z kolei zdejmie z Twojej twarzy wyraz napięcia, który być może również w jakiś sposób wpływa na dziecko. Aby uspokoić się jeszcze bardziej, wypróbuj „dmuchanie balonika”, czyli kilka dłuższych wydechów (tak, tak, tym co uspokaja jest raczej dłuższy wydech niż głęboki wdech i zatrzymanie powietrza).

4. Kiedy odzyskasz spokój, zastanów się nad stresorami dziecka. Czy dałoby się je zredukować?

W jakich sytuacjach zazwyczaj następuje wybuch? Czy są jakieś typowe pory? Typowe zapalniki? Czy jest coś typowego w dniach, kiedy te wybuchy się pojawiają?

Szukaj regularności i schematów. A potem zastanów się, jak z tych schematów wyjść. Czasem wystarczy zredukować jeden stresor (np. przygasić światło albo odwrotnie, zapalić je – dużo zależy tu od dziecka), żeby dziecko odzyskało równowagę. Można też zapytać dziecko, zwłaszcza starsze, po tym, jak już dojdzie do siebie. Czy dałoby się zyskać chociaż chwilę, w której stresory znikają, kiedy widzisz, że dziecko jest na skraju? A może udałoby się zmienić nastrój sytuacji na… zabawę?

O stresorach, które mogą wywołać histerię pisałam też tu i tu.

5. Zaufaj mądrości dziecka

Czasem tuż przed wybuchem dziecko, zgodnie z naszymi racjonalnymi przekonaniami, zaczyna zachowywać się dziwnie – np. wierci się, macha nogami, wydaje różne odgłosy, wycofuje się w ciche miejsce, protestuje przeciwko czemuś itd. Być może jest to jego sposób na samoregulację?

6. Po przejściu tsunami zróbcie porządki. Naprawcie zniszczenia. Odbudujcie kontakt.

Dajcie sobie trochę czasu na dojście do siebie. Zróbcie razem coś fajnego. Nawet jeśli to ostatnie, na co masz ochotę, bo jesteś jeszcze trochę zła/zły na dziecko albo zmęczony/a. Niech te dobre chwile przeważą. Potrzebujecie ich. I siebie nawzajem.

7. Kiedy już dojdziecie do siebie, porozmawiaj z dzieckiem.

Niekoniecznie na temat stosownego wyrażania emocji. Założę się, że rozmawialiście już na ten temat nieraz. Ale w chwili przytłoczenia dziecku jest trudno o tym pamiętać. Pamiętasz? Emocje są jak fala. Dla dziecka ta fala jest za duża i być może nie umie jeszcze zbyt dobrze surfować. Chociaż zna teorię.

Porozmawiajcie o tym, co czuło w ciele przed i w trakcie wybuchu. O tym, co się działo w ciągu dnia. O emocjach, które przeżyło. A także o tym, co może dziecku pomóc w krytycznej sytuacji – umówcie może jakiś sygnał, że jest źle oraz sposoby na uspokojenie: wspólny rytuał, chwila na oddech w cichym miejscu, podskoki w miejscu, amulet w ręku (dotyk może być jedną z metod na samouspokojenie, możecie też wymyślić coś dla innych zmysłów). Jeśli dziecko jest starsze, spróbujcie znaleźć sposoby na samodzielne uspokojenie się dziecka. Być może dziecko nie od razu wpadnie na pomysł, ale uruchomisz w ten sposób myślenie związane z samoregulacją: Co mnie wytrąca z równowagi? Co mi pomaga się uspokoić? Co mi pomaga się zregenerować?

Poszukajcie też sposobów na to, jak odpocząć i odzyskać równowagę na dłuższą metę. Jeśli dziecko jest mocno wrażliwe sensorycznie, stwórz mu w domu azyl – miejsce, w którym będzie mogło się wyciszyć i zregenerować.

8. Buduj w dziecku samoświadomość.

Pytaj w ciągu dnia: Jak się czuje Twoje ciało? Czy jest (głodne, zmęczone, pełne energii, napięte jak nieugotowane spaghetii czy rozluźnione jak ugotowane spaghetti)? Na co ma ochotę Twoje ciało? Jaka jest Twoja wewnętrzna emocjonalna pogoda? To pomoże dziecku przejść od teorii na temat emocji do ich rozpoznawania. A stąd już tylko krok do ich regulacji.

A czy Ty masz taką świadomość? Czy wiesz, kiedy jesteś zmęczona, głodna, śpiąca, spokojna, napięta? Czy zauważasz, co się dzieje w emocjach? W myślach?

9. Porozmawiaj sam(a) ze sobą.

A co Tobie potrzeba do odzyskania sił? Nie, nie, nie, nie myśl „niemożliwe”.

Pytaj „Jak?”

Jak się uspokoić? Jak się zregenerować? Jak zadbać o swoje zasoby energii?

Nie przestawaj pytać. Skup się nawet na małych drobiazgach, które uprzyjemnią Ci życie. Czy są jakieś stresory, których możesz się pozbyć ze swojego życia? Chociażby jakieś stare, wytarte schematy myślowe, które Ci nie służą? A może i Ty jesteś „sensorykiem” i potrzebujesz chwil ciszy? Dopasuj życie do siebie na tyle ile możesz. Dopasuj je też do Twojego dziecka. Pamiętaj – możecie być bardzo różni, jeśli chodzi o to, co Was oboje stresuje, a co uspokaja i regeneruje, więc być może trzeba będzie sporo kreatywności, żeby to pogodzić. Dlatego zacznij metodą małych kroków. Myśl w kategoriach „jednej drobnej zmiany”, a nie wywrócenia wszystkiego do góry nogami.

10. I pamiętaj jeszcze o jedynym. Niezależnie od tego, jak wrażliwe i jak trudne czasem jest Twoje dziecko, ono jest cudem. 

Stuart Shanker mówi o tym, że dopóki dzieci są przeciążone stresem, tak naprawdę nie wiemy na co je stać. Może za tą wielką wrażliwością, emocjonalnością, skrajnościami kryje się wielki talent? Jeśli stworzysz mu w miarę korzystne warunki (ok, tylko nie chodzi zaraz o to, żeby je trzymać pod kloszem, ale raczej, by „budować rusztowanie” – w strategicznych momentach obniżać stres, pomagać się uspokoić i zregenerować) – Twoje dziecko może rozkwitnąć. Więc może, zamiast skupiać się na trudnych chwilach, celebruj i doceniaj te dobre. Szukaj pozytywnych cech i na nich buduj. Mózg, zwłaszcza w stresie, ma tendencję do nadmiernego skupienia na negatywach, więc spróbuj temu przeciwdziałać.

To Twoje nastawienie – że dziecko jest cudem, że na pewno je stać na więcej niż się zdaje, wiara, że wyrośnie na wspaniałego człowieka, może stać się samospełniającą się przepowiednią.

No, więc? 

Jaki jeden drobny krok możesz zrobić już dziś, aby Tobie (i Twojemu dziecku) żyło się lepiej?

 

 

 

 

  One thought on “Surfowanie po falach tsunami. Jak nie utonąć… razem z dzieckiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: