Zrozumieć zachowanie dziecka w kontekście stresu – dlaczego to ważne

Pierwszym krokiem metody Self-Reg jest przeformułowanie zachowania dziecka w kontekście stresu. Co to tak naprawdę znaczy i dlaczego jest ważne?

Czasem, żeby dobrze zobaczyć obraz, trzeba popatrzeć z właściwej perspektywy. Tak jest z obrazami Rembrandta – aby je docenić, należy stanąć w odpowiedniej odległości.

Czasem dzieci zachowują się w sposób, który dla nas jest nieracjonalny, niezgodny z zasadami „dobrego wychowania”, mało empatyczny, albo… aż się ciśnie na usta „niegrzeczny”. Bywa, że wybuchają, kłócą się, obrażają, wycofują, nie słuchają… Wydaje nam się, że to bunt.

Czasem trudno jest nie myśleć „Robi to specjalnie”, „Jak on może?”, „Nigdy mnie nie słucha”, „Wykorzystuje sytuację”, „To manipulacja”, „Nic jej nie obchodzą inni” itd. itp. Typowe schematy myślenia, kiedy dziecko robi coś nie po naszej myśli to według książki „Kiedy Twoja złość krzywdzi dziecko”:

  • myśli przypisujące złą intencję („Robisz to na złość”, „Prowokujesz mnie”)
  • myśli wyolbrzymiające problem („To nie do wytrzymania”, „To skandaliczne”)
  • myśli zawierające negatywną ocenę („Leń”, „Egoista”, „Niewdzięczność”)

Takie oceniające myśli są czymś naturalnym – każdy z nas ocenia. Często nasze oceny są negatywne – bo tak zostaliśmy nauczeni. Bo mózg lubi oceniać, a często bardziej stoi po tej negatywnej stronie (być może z punktu widzenia przetrwania takie automatyzmy w myśleniu były bardziej korzystne?). A jednak taka ocena niesie ze sobą również emocje typu złość, lęk.

Czasem czujemy też wstyd i poczucie winy. Oceniamy bowiem też siebie w roli rodzica – najczęstszy schemat to zapewne „Nie radzę sobie z dzieckiem” czyli „Co ze mnie za rodzic, skoro moje dziecko… mnie nie słucha, zachowuje się jak egoista” itd., itp.). A ponieważ wstyd i poczucie winy nie są zbyt miłe, często szybko zastępujemy je znów złością.

A czasem jest tak, że nasza frustracja rośnie, bo… cokolwiek byśmy nie robili, dziecko się nie uspokaja – a frustracja jest o krok od złości (ponieważ jest niewygodnym uczuciem, zastępujemy ją irytacją). Czyli tak bardzo chcemy nasze dziecko chronić, pomóc mu lub ukoić, że… sami zaczynamy się wkurzać. Nierozwiązywalne zadania niestety podnoszą ciśnienie.

Zrozumienie zachowania dziecka w kontekście stresu pozwala zmniejszyć napięcie rodzica – myślę, że w każdym z powyższych przypadków.

  1. Po pierwsze przestajemy zachowanie dziecka postrzegać jako wymierzone w nas (na złość, żeby się odegrać czy zranić) czy w rodzeństwo.
  2. Po drugie – skoro zachowanie wywołały jakieś stresory, to znaczy, że mogę spróbować coś z tym zrobić. Czyli z czegoś „strasznego” i „nierozwiązywalnego” robi się „wyzwanie” i „problem do rozwiązania”. No, cóż, może nie najłatwiejszy, ale kto powiedział że Sherlock Holmes stresu ma mieć łatwe zadania do rozwiązania 😉
  3. Po trzecie – znika negatywna ocena – bo skoro zachowanie stresowe to w żaden nie sposób nie świadczy ani o lenistwie, ani egoizmie, ani jakiejkolwiek innej cesze dziecka. A co za tym idzie, zmniejsza się poziom emocji typu złość, lęk, poczucie winy i wstyd.

Rozumiemy, że zachowanie dziecka wynika z tego, że jego układ nerwowy jest przeciążony stresorami w którymś lub kilku spośród obszarów: biologicznym, emocjonalnym, poznawczym, społecznym, prospołecznym.

Być może ten stres zebrał się w ciągu całego dnia, tygodnia?

Być może niektóre stresory są stałym „tłem”, do którego dodało się coś nowego, co przeważyło szalę? Tak jest na przykład u dzieci z problemami z integracją sensoryczną. A także u nastolatków, u których przebudowa mózgu i zmiany w ciele są ogromnymi stresorami i „pożeraczami energii”.

Być może dziecko zużyło swoją energię wcześniej na radzenie sobie z różnymi bodźcami i na samokontrolę? Może znasz tę sytuację, kiedy panie w przedszkolu mówią „Aniołek”, a w domu twoja pociecha odreagowuje krzykiem, a może i biciem?

Te wszystkie sytuacje, kiedy wydaje się, że dziecko traci samokontrolę możemy potraktować jako sygnał przeciążenia i wyczerpania. A to otwiera drogę do kolejnych kroków Self-Reg. Oraz do większej bliskości i zrozumienia.

W momencie, kiedy spada napięcie rodzica, łatwiej jest rozwiązać problem.

  1. Bo, po pierwsze, kiedy jesteśmy spokojni, lepiej działa racjonalna, myśląca część mózgu. Łatwiej nam też zrozumieć drugiego człowieka – bo empatia ma się lepiej, kiedy odczuwamy mniej napięcia. Dzięki temu możemy przyjrzeć się potrzebom dziecka, jego stresorom i znaleźć rozwiązanie na redukcję stresu i zaspokojenie potrzeb.
  2. Po drugie, ten nasz spokój widać, słychać i… czuć 😉 – bardzo się bowiem przekłada na naszą mowę ciała, a ta z kolei jest pierwszym kanałem komunikacji z zestresowanym dzieckiem. Być może nie słyszy naszych słów i nie docierają racjonalne argumenty kiedy jest w stresie i w reakcji walki/ucieczki, ale emocjonalne części mózgu chłoną nasz niewerbalny przekaz. Więc jeśli jesteśmy spokojni, zwiększamy prawdopodobieństwo odczytania go w pozytywny sposób. Jeśli tak się nie stanie, winne może być negatywne zniekształcenie poznawcze, które pojawia się czasem w tym stanie – wtedy warto do dziecka podejść jeszcze łagodniej. W każdym razie łatwiej „zarazić” dziecko naszym spokojem, jeśli go mamy w sobie.

Cóż, czasem do spokoju wewnętrznego rodzica potrzeba jednak coś więcej niż zmiana myślenia. O tym, jak nie ulec fali emocji dziecka poczytasz tutaj.


Możesz też wziąć udział w 6-tygodniowym kursie „Odstresowany Rodzic”, który pomoże Ci w krytycznych sytuacjach odzyskać spokój.

fot. z darmowej bazy zdjęć Pixabay.com

 

  One thought on “Zrozumieć zachowanie dziecka w kontekście stresu – dlaczego to ważne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: