Z punktu widzenia Self-Reg: Niebieski wieloryb, stres, zaufanie i relacja

Wszyscy piszą o Niebieskim Wielorybie, napiszę i ja. Wprawdzie nadal mam mieszane uczucia co do tego, czy wiadomości rozpowszechniane przez media są wiarygodne czy nieco rozdmuchane – polskie media bowiem prawdopodobnie powielają wciąż tę samą, opartą na domysłach historię z tabloida. W pomorskim z kolei śledztwa dopiero się toczą. A jednak historia budzi bardzo dużo emocji, wiele osób zastanawia się dlaczego dzieci „wchodzą w coś takiego”, boi się o własne pociechy i myśli, jak może je przed czymś takim uchronić. A być może iluś zaniepokojonych rodziców już odcięło dzieciom internet?

Do końca nie wiadomo ile tak naprawdę jest ofiar, na razie to domysły, które pewnie za jakiś czas zostaną zweryfikowane. Jednak warto się zastanowić, co może skłonić nastolatki do uczestnictwa w tak okrutnej, samobójczej grze, okaleczania się i samobójstw.

Odpowiedź na to pytanie jest i prosta, i złożona. Najprawdopodobniej przyczyną jest nadmierny stres u tych dzieci, zbyt niski poziom energii, by sobie z nim radzić i braki w umiejętności samoregulacji, czyli radzenia sobie ze stresem w bardziej zdrowy sposób.

Jakie mogą być przyczyny stresu i mechanizm zjawiska? Odpowiedzią może być w tym przypadku przede wszystkim obszar prospołeczny. Stuart Shanker zwraca w swoim blogu (artykuł po angielsku znajdziesz tutaj, wkrótce planujemy tłumaczenie na naszym blogu) uwagę na paradoksalne zjawisko poszukiwania przez wystraszone lub pełne lęku osoby złudnego bezpieczeństwa właśnie tam, gdzie wcale nie jest bezpiecznie. Prawdopodobnie w silnym stresie trudno jest ocenić, kto nam zagraża, natomiast łatwo „wyłapać” kogoś, kto imponuje nam siłą, odwagą (chociaż i te są złudne). Stąd może wynikać pociąg do grup pełnych przemocy i wyzwań.

Jest jeszcze kilka innych możliwych przyczyn. Jedną z nich są zmiany w nastoletnich mózgach i układzie nerwowym. Od początku okresu dojrzewania do ok. 25 roku życia trwa w korze nowej kompleksowa przebudowa. Zmienia się także układ hormonalny nastolatków, a przy okazji ich ciała. To wszystko powoduje, że nastolatki zużywają o wiele więcej energii na procesy rozwoju i zmian – to samo w sobie może być dużym obciążeniem i stresorem – dlatego czasem wydają się zmęczone, ospałe, poirytowane itd. W tym okresie pojawiają się m.in. zmiany w układzie nagrody w mózgu (tak, tak, to ten układ, który może sprawić, że sięgniesz po kolejnego batonika, ktoś inny po kieliszek czegoś mocniejszego, a jeszcze ktoś inny po ekstremalne doznania w postaci wyzwania). U nastolatków poziom dopaminy ogólnie jest niższy niż u reszty ludzi, ale z kolei wyzwala się ona szybciej i w większej dawce. To sprawia, że nastolatki są bardziej podatne na uzależnienia. Są też bardziej impulsywne  oraz nasila się u nich poszukiwanie nowości. Znacie pewnie nastolatków jęczących, że ciągle się nuuuudzą? To właśnie układ nagrody dopomina się o nowe wrażenia. Pojawia się także coś, co Dan Siegel w swojej książce „Burza w mózgu nastolatka” nazywa hiperracjonalnością, czyli koncentrowaniu się na faktach przy równoczesnym ignorowaniu kontekstu, co sprawia że nastolatki często bagatelizują ryzyko (np. skok na główkę do płytkiej wody), a przeceniają oczekiwane korzyści (podziw kolegów).  Kolejną cechą predysponującą nastolatków do „wchodzenia” w różnego rodzaju wyzwania jest to, że w sposób naturalny pojawia się u nich większe zaangażowanie w życie towarzyskie. A w grupie wzrasta tendencja do ryzyka i poszukiwania nowości.

Wszystkie te cechy same w sobie nie są złe – stanowią bowiem moc napędową rozwoju zarówno samych nastolatków, jak i całego społeczeństwa. Mogą się bowiem przerodzić w kreatywność, odwagę do działania i przełamywania schematów, tworzenia nowych sposobów postępowania. Ale… równocześnie stanowią zagrożenie.

No, dobrze, a co sprawia, że jeden nastolatek ominie grę szerokim łukiem i zaangażuje się w bardziej pozytywne działania, a inny stanie się ofiarą?

Z tego co piszą media, ofiarami stawały się głównie osoby, które nie miały dobrych relacji i wsparcia albo cierpiały z powodu kompleksów – czyli te, które cierpiały z powodu stresu i nie miały chroniących ich relacji. A prawdopodobnie, z różnych powodów, nie wykształciły także umiejętności samoregulacji, czyli radzenia sobie ze stresem i emocjami.

Więc jak możemy chronić nasze dzieci? Jako rodzice i jako nauczyciele?

W całej historii o Niebieskim Wielorybie widzę niestety jeszcze jedno niebezpieczeństwo – nasz lęk i reakcje z nim związane. Często lęk bywa kiepskim doradcą. W tym przypadku akurat może nawet… popchnąć dzieci w stronę niebezpieczeństwa. Możemy bowiem, wiedzeni lękiem, zareagować ostrzej: karzącym tonem zabronić, palnąć kazanie, nakrzyczeć, że dzieci w Twoim wieku są nieodpowiedzialne… A to wywołuje stres. I nierzadko bunt.

Byłam z córką w nieco podobnej sytuacji – ktoś w internecie podszywał się pod inną nastolatkę. Nie chcę wchodzić w szczegóły, bo to nasza prywatność. Ale tym, co ochroniło moją córkę było… moje zaufanie i nasza relacja, widać wystarczająco dobra, pomimo naszych czasem sporów, czasem gorszych dni. Bo podzieliła się tym ze mną, swoimi wątpliwościami, emocjami, pytaniami. Ochroniło ją też to, że potraktowałam ją jak kogoś kim jest – inteligentną istotę, z którą się rozmawia szczerze i autentycznie, ale ma się zaufanie do jej rozsądku.

Nasze nastolatki takie są. Warto to wziąć pod uwagę, kiedy będziemy rozmawiać o zagrożeniach internetu. I nie tylko.

 

  One thought on “Z punktu widzenia Self-Reg: Niebieski wieloryb, stres, zaufanie i relacja

  1. 07/04/2017 o 3:16 pm

    Moja córka jest bardzo nerwowym dzieckiem i często stresuje się, że coś pójdzie nie tak, co hamuje ją przed publicznym zabieraniem głosu, czy poznawaniem nowych koleżanek. Na szczęście ma ze mną dobry kontakt, więc staram się jej pomóc, jak tylko potrafię. Postanowiłam zabrać ją na nagranie muzyki serca soundofsoul, które mi osobiście bardzo pomaga się wyciszyć i zrelaksować. Córka odtwarza sobie swoją własną muzykę w stresujących chwilach i zauważyła, że łatwiej jej poradzić sobie ze smutkiem czy negatywnymi myślami. Lepiej śpi i nie męczą jej już koszmary.

    Polubienie

    • Natalia Fedan
      07/04/2017 o 5:20 pm

      Bardzo fajny pomysł 🙂 Kojąca muzyka serca… Samoregulacja w najczystszej formie. Zastanawiam się, co mogłoby pomóc Twojej córce stresować się mniej – może warto poszukać stresorów też w innych obszarach Self-Reg?

      Polubienie

      • 22/04/2017 o 8:41 am

        Dziękuję za propozycję, poczytam jeszcze więcej w tym temacie, a interesuję się nim coraz bardziej, bo widzę, że to naprawdę działa. Pozdrawiam!

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: