Mój Self-Reg: NIE czyli kilka minut, które zmieniają nasze wyjścia do przedszkola

Ostatnio pisałam o oporze – o tym, jak tradycyjnie widzi się niechęć dziecka do przedszkola – wpis znajdziesz tutaj.

Chciałabym dodać do tego osobistą nutę. Wiem wprawdzie, że to, co działa u nas, w innej rodzinie może się nie sprawdzić, bo każde dziecko jest inne, każda rodzina jest inna, każda sytuacja. A równocześnie wiem, że czasem taka osobista nuta może kogoś zainspirować.

Typowy poranek. Mój maluch wstaje i pierwsze, co słyszę to „nie chcę do edszkolka”. NIE. Pierwsze, co mi się włącza to „O rany, znowu”. To mózg limbiczny. Wiem, więc mówię sobie „Ok, damy radę, jeszcze się nie dobudziłaś”. I przypominam sobie jego uśmiechniętą twarzyczkę w kontakcie z dziećmi. W sumie lubi przedszkole. Trudne są wyjścia. Nie chce zakładać skarpetek, koszulki, spodni. Nie chce na nocnik. Ale to nie opór. Nie zamierzam powiedzieć „Musisz. Szybko, ubieramy się”.

I nie, nie zamierzam też powiedzieć „Ok, to jak nie chcesz to nie idź”.

Zamierzam dam nam kilka minut. Kilku minut, które zaoszczędzą nam potencjalnych kilkunastu minut walki, którą właśnie mogłabym zacząć. Kilku minut na emocje. Na poranną niechęć do wyjścia z ciepłego domu i na wspomnienie wczoraj, bo fajnie nam było razem. I jeszcze na kilka innych rzeczy, ale o tym za chwilę.

Nie zaczynam bitwy od swojego „Tak” na Miśka „Nie”.

Zaczynam od empatii. Ma prawo tak się czuć. Też mi się czasem nie chce wychodzić z domu. Też będę za nim tęsknić, chociaż równocześnie będę zadowolona, że mam czas na dokończenie tych wszystkich niedokończonych zadań na mojej liście.

Właśnie. Równocześnie. Często czujemy kilka emocji równocześnie. Trochę niechęci (bardzo wyraźnej), a trochę chęci. On pewnie też. Shanker mówi, że można czasem jedną z nich wyregulować w dół, a drugą podregulować w górę. Zrobić jakby zoom na tę, która jest mniej dostrzegalna na pierwszy rzut oka, ale tam jest.

Odzwierciedlam i nazywam emocje.

– Nie chcesz iść do przedszkola? Wczoraj było fajnie? – kiwnięcie głową. Siedzimy. Misiek u mnie na kolanach, wtulony.

– A lubisz Tymka? – kiwnięcie głową. To najlepszy kolega. – A lubisz panią Justynkę? – kiwnięcie głową.

– Bawicie się tam czasem? – kiwnięcie głową. Skarpetki lądują na nogach. Potem koszulka, trochę już żartobliwie siłujemy się z głową, ręce Misiek wkłada sam. Potem dżinsy i kolejne elementy garderoby, cały czas na moich kolanach.

– To co? Idziesz do przedszkolka?

– Nie idęęę. Jechać.

No, fakt, ja też wolałabym rano pojechać samochodem, w cieple, chociaż to blisko.

– Z tatą? – zazwyczaj wychodzą do przedszkola z tatą. Kiwnięcie.

Tata wkłada czapkę Miśka na głowę. Śmieją się obaj. Rodzicielstwo przez zabawę u nas sprawdza się świetnie, kiedy już zrobimy miejsce na emocje.

– Kto ma przyjść po Ciebie, tata czy mama? – Jest wybór.

– Tata.

– Dasz mamie buzi? – pyta tata. Misiek przesyła mi buziaczka rączkami i idą.

Zamykają się za nimi drzwi, a mi trochę smutno. Będę tęsknić. Też mam emocje związane z naszym rozstaniem. Więc rozumiem Miśka. Nie jest czasem łatwo się pożegnać z kimś bliskim, ot tak, bez sprzeciwu.

Owszem, czasem jest w tej niechęci dużo więcej. To, że w przedszkolu jest źle, a dziecko czuje się przytłoczone. Wtedy to by nie zadziałało. My na szczęście w miarę dobrze trafiliśmy. Mamy też to szczęście, że nie jesteśmy z mężem we dwoje, nastolatki już wyszły do szkoły, a my nie musimy się aż tak bardzo spieszyć (chociaż jest lekka presja przedszkolnego śniadania i wzroku pań ;-)).

Życzę Wam wszystkich poranków bez bitew. Bo one nie są potrzebne. Dodają stresu. Wszystkim.

Życzę Wam dobrych startów dnia. Bo one potrafią wpłynąć na cały dzień.

A u nas – za każdym razem poranek wygląda nieco inaczej. Ale zawsze jest te kilka minut na nas.

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: